czwartek, 26 lutego 2015

PureVision2 - soczewki kontaktowe dla aktywnych

Myślę, że nie mogłabym się obejść bez dwóch rzeczy: internetu i soczewek kontaktowych. Już dawno chciałam tutaj napisać o moich doświadczeniach z soczewkami, bo uważam, że to niesamowicie wygodne rozwiązanie dla osób, które mają wadę wzroku wymagającą korekcji, zwłaszcza dla tych, które aktywnie spędzają czas.


Soczewki kontaktowe zaczęłam nosić jakieś 10 lat temu. Decyzję o przerzuceniu się na nie przyspieszyło zniszczenie okularów. Warto dodać, że do dnia dzisiejszego nie kupiłam nowych!

Niestety już wtedy miałam dużą wadę wzroku i pamiętam, że sytuacje, kiedy musiałam zdjąć okulary, zaczynały być coraz bardziej kłopotliwe... Jednak przede wszystkim nie podobałam się sobie w okularach. Same oprawki były OK, ale przy silnej krótkowzroczności szkła mocno pomniejszają oczy i to bardzo mi przeszkadzało. Kiedy wreszcie pozbyłam się znienawidzonych okularów, poczułam niesamowitą ulgę i od razu stałam się o wiele bardziej pewna siebie.


Jakie soczewki polecam?

Miałam jak dotąd okazję przetestować wiele rodzajów soczewek. Już nawet nie pamiętam ich nazw, ale też nie widzę powodu, by zaprzątać sobie nimi głowę. Wiele z nich okazało się totalnymi bublami, które czułam na oczach, niektóre nawet powodowały dyskomfort podczas noszenia, a pewnego razu trafiłam na takie, które dosłownie pływały po moich oczach przy niemal każdym ich ruchu – koszmar!

Dużym problemem było też to, że soczewki, które należy zdejmować na noc (są przeznaczone do noszenia przez 12 godzin) powodują pod koniec dnia nasilające się pieczenie oczu, a to właśnie wieczór był porą, gdy pragnęłam obejrzeć sobie jakiś film albo pogadać ze znajomymi przez net.

Wreszcie kilka lat temu odkryłam soczewki idealne. Są to soczewki miesięczne PureVision marki Bausch&Lomb. Jakiś czas temu wypuścili soczewki nowszej generacji, PureVision2 HD. Nie zauważyłam jakiejś oszałamiającej różnicy, ale jeśli mam wybór, to zamawiam te nowsze.


Zbawienne jest to, że soczewki PureVision są przeznaczone do noszenia w trybie ciągłym, to znaczy że nie ma konieczności zdejmowania ich na noc. Do tego są tak wygodne, że zupełnie zapominam o tym, że mam cokolwiek na oczach.

Zaznaczam, że nie jest to wpis w żaden sposób sponsorowany, po prostu od wielu lat jestem wierna tym soczewkom i mogę je szczerze polecić.


Jak długo można nosić soczewki miesięczne?

Pewnie niejednokrotnie spotkacie osoby, które będą Wam wmawiały, że soczewki miesięczne spokojnie mogą starczyć na 2 miesiące, a nawet (o zgrozo!) na dłużej. Przedłużone noszenie soczewek kontaktowych może prowadzić do wielu powikłań, podobnie jak spanie w soczewkach, które są przeznaczone tylko do noszenia w trybie dziennym. Soczewki, aby były dopuszczone do sprzedaży, muszą spełnić szereg norm, które nie zostały wzięte z sufitu, zatem powinny być stosowane zgodnie z zaleceniami producenta. Można je nosić dłużej tylko na własną odpowiedzialność.

Owszem, najważniejsze są odczucia podczas noszenia, ale w tym sensie, że kiedy oczy wysychają, pieką, albo widzimy jak przez mgłę, bezwzględnie należy soczewki wymienić, nawet jeżeli minęły dopiero 3 tygodnie! U mnie soczewki kwartalne już po 2 miesiącach nadawały się do wymiany, więc po skończeniu jednego opakowania już nigdy więcej się na takie nie zdecydowałam.


Płyn do soczewek

Jeszcze parę słów o płynie do soczewek, bo też mam swój ulubiony. Mogę polecić wielofunkcyjny płyn SOLO Care Aqua. Jest bardzo łagodny, fajnie nawilża i doskonale czyści soczewki. Zazwyczaj kupuję mniejsze opakowanie. To wzięłam, bo akurat trafiłam na promocję.


Do płynu zawsze dołączone jest pudełko na soczewki. Bardzo lubię ten model, bo po zakręceniu robi klik! i mam pewność, że nic mi się przypadkiem nie rozleje w torebce.


Jako uzupełnienie dbania o moje oczka używam kropki do oczu Visine Classic (opakowanie z czerwonymi elementami). Nie są to krople typowo nawilżające. Działają w ten sposób, że obkurczają naczynia krwionośne, przez co szybko niwelują zaczerwienienie oczu i ewentualne podrażnienia. Niejednokrotnie uchroniły mnie przed zapaleniem spojówek.


Gdzie kupować?

Soczewki kontaktowe wcale nie muszą być aż tak drogą imprezą jak się wydaje. Pod warunkiem, że kupuje się je w odpowiednim miejscu. Przez długi czas w pewnym sklepie stacjonarnym – skuszona hasłem „najtańsze soczewki w mieście” na drzwiach – kupowałam parę wyżej wymienionych soczewek za niecałe 50 zł (i to tylko dlatego, że gdzie indziej były jeszcze droższe). Dopiero później koleżanka z roku oświeciła mnie, że soczewki PureVision można zamawiać na allegro za 8-9 zł / szt. Do tego często dorzucają gratis jednodniowe soczewki Dailies (swoją drogą warto je zachowywać na czarną godzinę).

Mam kilku sprawdzonych sprzedających, ale nie jestem w stanie nikogo z czystym sumieniem polecić. Niekiedy mimo że zamawiam całe opakowanie, dostaję soczewki luzem, inni „zapominają” dołączyć paragonu, a czasem są spore opóźnienia. To ostatnie wkurza mnie najbardziej, no ale zazwyczaj dostaję od nich jakieś gratisy, zwłaszcza jeśli trochę pomarudzę, więc nie potrafię się na nich gniewać.


Jak dobrać sobie soczewki?

Oczywiście nie samemu. Najlepiej udać się do specjalisty, który zbada nasze oczy i stwierdzi czy w ogóle możemy nosić soczewki. Warto poszukać salonu optycznego, który ma okulistę „na miejscu” i oferuje tego typu badanie. Ja właśnie skorzystałam z czegoś takiego – babeczka zbadała mój wzrok, dobrała odpowiednie soczewki i nauczyła je zakładać. W cenie badania (wtedy było to ok. 50 zł) dostałam „zestaw startowy” składający się z pary soczewek miesięcznych i miniaturowego płynu do soczewek wraz z pojemniczkiem. Najlepszy sposób, by stwierdzić czy noszenie soczewek w ogóle nam odpowiada.


Kolorowe czy zwykłe?

Pozostaje jeszcze aspekt wizualny. Kolorowe soczewki kontaktowe to innymi słowy soczewki kosmetyczne. Przeważnie są bez mocy (nad czym ogromnie ubolewam), ale mogą też spełniać funkcję korekcyjną. Niestety trudno o soczewki z większymi mocami, dlatego nie mam z nimi zbyt dużego doświadczenia. Było jednak kilka epizodów.

Jedyne, z których byłam naprawdę zadowolona to ColourVue. Bardzo naturalny efekt i z tego co pamiętam wysoki komfort noszenia.

A teraz coś z cyklu „czytelniczko, nie popełniaj moich błędów”. Otóż warto pamiętać o tym, by dobrać odcień soczewek do swojego typu kolorystycznego. Ja mam chłodny typ urody (typu „lato”), a mój naturalny kolor oczu to brąz wpadający w oliwkową zieleń. Mogę na przykład podkreślić te zielone tony i to wygląda zajebiście. Jednak pewnego razu zachciało mi się niebieskich oczu. Byłam wtedy blondynką, więc teoretycznie powinny mi pasować, ale po założeniu soczewek dodających błękitnych tonów wyglądałam dosłownie jakbym była chora.

Wśród soczewek kolorowych wyróżniamy takie, które całkowicie zmieniają kolor oczu oraz podkreślające ich naturalny odcień. Te drugie dają o wiele bardziej naturalny efekt. Są też soczewki powiększające tęczówkę, dzięki którym można upodobnić się do postaci z mangi. Miałam je kiedyś i pokochałam miłością absolutną. Efekt był świetny, naprawdę zjawiskowy, ale ciągle pytano mnie czy noszę soczewki i wiele osób dziwnie mi się przyglądało, zupełnie jakbym była nie z tego świata.

niedziela, 22 lutego 2015

ShinyBox – luty 2015 – The Gift of Love

Przedstawię Wam dziś zawartość lutowego pudełka ShinyBox. Edycja walentynkowa – The Gift of Love – dotarła do mnie niestety kilka dni po walentynkach, ale nie szkodzi. Spodziewałam się w niej kosmetyków nawiązujących klimatem do święta zakochanych, na przykład jakiegoś olejku do masażu... Pod tym względem się rozczarowałam, ale tak czy inaczej większość kosmetyków przypadła mi do gustu.


W lutowym pudełku znalazły się wyłącznie kosmetyki pielęgnacyjne, co bardzo mnie cieszy. Oto jego zawartość:


Pierwszym kosmetykiem jest żel pod prysznic FM Group o bardzo intensywnym zapachu wanilii.


Następnie mamy drożdżową maskę do włosów Bania Agafii, która wzmacnia strukturę włosów i pobudza je do szybszego wzrostu. Ponadto ma działanie regeneracyjne, przeciwdziała wypadaniu włosów i ułatwia ich rozczesywanie. Słyszałam wiele dobrego o kosmetykach do włosów Bania Agafii, więc chętnie ją wypróbuję.


Kolejnym kosmetykiem jest serum do paznokci SYIS, na bazie kolagenu, olejku z drzewa herbacianego i keratyny. Nawilża i odżywia skórki, a także przyspiesza wzrost paznokci.


Zaciekawiła mnie maseczka w proszku Yasumi do przygotowania w shakerze. Ja mam akurat maseczkę z komórkami macierzystymi z jabłoni szwajcarskiej.


Przede wszystkim jestem ciekawa, jak się u mnie sprawdzi krem pod oczy Visage Parfait (Creme Bar). Ma za zadanie poprawiać elastyczność i jędrność skóry wokół oczu, a także redukować worki i cienie pod oczami. To ostatnie jest moją zmorą, wyglądam jakbym była wiecznie niewyspana.


Jeśli chcesz subskrybować ShinyBox lub zakupić pojedyncze pudełko, zarejestruj się tutaj:
shinybox.pl/?ref=517b45d. Zaletą subskrypcji są zniżki cenowe i dodatkowe kosmetyki dla stałych subskrybentek :)


Post powstał w ramach współpracy z marką ShinyBox.

piątek, 13 lutego 2015

Nowa kolekcja Nike wiosna 2015 + propozycje stylizacji

Zaczęło się od legginsów, które mnie urzekły.

Potem przyjrzałam się całej wiosennej kolekcji marki Nike. Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła jej analizować pod względem wizualnym. Zwróciłam uwagę przede wszystkim na kolorystykę. Odcienie nasyconego błękitu i chłodnej cytrynowej zieleni zderzają się z mocnym wrzosowym fioletem i zdecydowaną czernią. Uważam, że ta kolekcja jest bardzo kobieca. Pokazuje ogromne spektrum emocji, gdzie wewnętrzny spokój (czasem bardzo spontanicznie) przechodzi w niczym nieskrępowaną radość lub gniew. Tak samo jak w fitnessie, jest tutaj miejsce zarówno na wyciszenie, jak też na dynamikę.



Kolorystyka



Najbardziej charakterystyczne elementy kolekcji

źródło: www.forpro.pl

Legginsy, o których wspomniałam na początku to Nike Legendary Lava Tights. Ozdobione świetnym wielobarwnym printem. Jest to zdjęcie dymu albo pigmentów rozpuszczanych w wodzie. Nie mogłam przejść obok nich obojętnie, bo bardzo lubię ciuchy z ciekawymi nadrukami i nie dotyczy to tylko ubrań sportowych. Bardzo podobne zestawienie barw występuje na butach Nike Free 5.0 TR Fit 5 Print.

źródło: www.forpro.pl

Innym powtarzającym się motywem jest wzór przypominający świat widziany przez folię one way vision lub moro w formie pikseli, co też wygląda bardzo efektownie. Szczególnie podobają mi się fioletowe legginsy Nike Printed Epic Lux Crops (wzór występuje tylko na pasach po bokach), a także Nike Epic Run Lux Printed Tights (pokryte wzorem w całości), które występują też w wersji niebiesko-zielonej.


Moje propozycje stylizacji

buty Nike Free 5.0 TR Fit 5 Printlegginsy Nike Pro Bolt Print Tights / biustonosz Nike Pro Classic Bra / top Nike Pro Tank 2.0


buty Nike Zoom Fly 2 / legginsy Nike Woven Loose Pants / biustonosz Nike Pro Rival / top Nike Pro


legginsy Nike Printed Epic Lux Crops / buty Nike Air Zoom Structure 18 / biustonosz Nike Pro Indy / top Nike Pro


kurtka Nike Shield Light Jacket / bluza treningowa Nike Pro Hyperwarm Limitless / legginsy Nike Pro Bolt Print Tights / buty Nike Zoom Fly 2


Dodatkowo mam dla Was rabat 10% na cały nieprzeceniony asortyment w sklepie ForPro. Wystarczy podczas składania zamówienia wpisać kod p7l4. Enjoy! :)

sobota, 31 stycznia 2015

Styczniowy mix zdjęć

Zapraszam na Instagram: @fitandsexy_pl

Zdjęć jedzonka tym razem niewiele. Zamierzam się poprawić, tak by przynajmniej raz w miesiącu wrzucać na bloga przykładowy jadłospis w formie fotomenu.


Od poniedziałku zaczynam nową pracę, więc musiałam się przestawić na wczesne wstawanie...


Ostatnio pracuję nad nową szatą graficzną bloga. Okazało się, że nie tylko layout strony wymaga przeprojektowania, ale efekty już niebawem!


Pozostając w temacie redesignu bloga, w wolnych chwilach czytam książkę Tomka Tomczyka „Bloger i social media”. Polecam wszystkim obecnym i przyszłym blogerom – spora dawka inspiracji i motywacji!


PS. Na Instagramie obserwuje mnie już ponad 1000 osób. Bardzo mi miło, dziękuję! :)

wtorek, 27 stycznia 2015

Tag Liebster Blog Award po raz kolejny

Zostałam po raz kolejny nominowana do zabawy Liebster Blog Award, tym razem przez Mary z aktywne życie! :)


Moje odpowiedzi


1. Co Ci pomaga w trudnych dniach, gdy masz chwile załamania?

Oczywiście to nie jest tak, że zawsze jestem super zmotywowana, a swoim wyglądem potwierdzam w 100% nazwę bloga ;) Zdarzają się dni, kiedy generalnie mam problem z motywacją i "nic mi się nie chce", powątpiewam w sens robienia czegokolwiek, co dawniej dawało satysfakcję itd. W takich chwilach próbuję zająć się czymś innym, np. poczytać książkę, porysować, wyjść na długi spacer albo na zakupy, spotkać się z kimś... Po jakimś czasie samo przechodzi. Nie zmuszam się do niczego. No, chyba że zbliża się deadline, to co innego ;)

Jeśli z kolei spotyka mnie coś przykrego i coś w moim życiu zaczyna się komplikować, analizuję dany problem (czasem zbyt dogłębnie, mam też niestety skłonności do nadinterpretacji) i staram się wyciągnąć wnioski.


2. Jak radzisz sobie z pokusami, które czekają na sklepowych półkach?

Jeśli chodzi o produkty spożywcze, zazwyczaj spoglądam na listę składników i jeśli nie znajduję tam nic podejrzanego, czuję się rozgrzeszona.

Co do innych zakupów, staram się je planować i raczej nie ulegam promocjom podczas wyprzedaży.
Edit: wygląda na to, że tak mi się tylko wydaje, bo właśnie skusiłam się na promocję 3 za 2 w Reserved i wydałam o 100 zł więcej niż zamierzałam.


3. Co sprawiło, że zaczęłaś pisać bloga?

Generalnie pomysł na założenie bloga fit&sexy wyniknął z potrzeby dzielenia się swoimi opiniami, pomysłami i inspiracjami, zwłaszcza że blogów o fitnessie czy zdrowym stylu życia było w tamtym czasie naprawdę niewiele.

Również mnie motywuje to do regularnej aktywności fizycznej, a także poszerzania swojej wiedzy w tym zakresie - mam w planach m.in. kurs instruktora fitness i szereg innych szkoleń, a także udział w konwencjach fitness ♥

Tymczasem chcę przekonać jak najwięcej osób do dbania o swoje zdrowie i sylwetkę. I co najlepsze, to naprawdę działa! Otrzymuję sygnały, że osoby z mojego otoczenia po zetknięciu z moim blogiem zaczynają zdrowo się odżywiać, biegać, chodzić na siłownię :D Dotyczy to nawet tych, z którymi delikatnie mówiąc się nie lubimy, a o blogu dowiedziały się dzięki ploteczkom.

Poza tym dzięki temu blogowi odkryłam jak wiele radości i satysfakcji daje mi inspirowanie i motywowanie innych do działania. Dlatego w przyszłości chcę się sprawdzić jako dyrektor kreatywny w agencji reklamowej. Na razie jestem graficzką, ale co tam, always dream big! ;)


4. Co myślisz o listach z postanowieniami noworocznymi?

To już u mnie tradycja, z racji tego, że mam bzika na punkcie organizacji i planowania. Każdego roku tworzę listę około 10 celów i od czasu do czasu do niej zaglądam. Jednak o wiele lepiej wychodzi mi realizacja konkretnych celów niż trzymanie się postanowień.


5. Szklanka w połowie pełna czy w połowie pusta? Optymistka czy pesymistka?

Chyba jestem realistką, bo najbardziej przemawia do mnie opcja z pełną szklanką - wypełnioną w połowie wodą, a w połowie powietrzem ;) Jestem gdzieś pomiędzy. Staram się też każdą przeszkodę uczynić swoją szansą.


6. Co Cię najbardziej relaksuje?

Coś co pozwala zapomnieć mi o troskach dnia codziennego, czyli spotkania ze znajomymi, bieganie, treningi na siłowni, a także twórczość artystyczna i projektowa, która pozwala mi się oderwać od szarej rzeczywistości bardziej niż najbardziej wciągająca książka. Poza tym najlepsze moje sposoby na relaks to: medytacja, grota solna, domowe SPA, masaż, leniuchowanie i nie tylko z moim facetem.


7. Jaka była najbardziej szalona rzecz, jaką zrobiłaś z włosami?

Zafarbowałam włosy na czerwono, a po jakimś czasie moja intensywna czerwień przeszła w intensywny RÓŻ. Dodam, że w tamtym czasie nosiłam prawie wyłącznie czarne ciuchy w stylu gotyckim, więc kontrast był naprawdę spory. Kiedy pewnego razu weszłam do knajpy pełnej metalowców, wszyscy na mój widok zamilkli. Uznałam, że najwyższa pora zmienić kolor włosów dopiero gdy jakaś dziewczynka na ulicy widząc mnie spontanicznie zawołała "o jaaakie!"

Niestety nie mam u siebie żadnego zdjęcia z tamtego okresu. Znalazłam natomiast inne, z niemal białymi blond włosami z doczepianymi syntetycznymi dreadami (białymi i fioletowymi) - rok 2008:



8. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk, bez którego nie umiesz żyć?

Z pielęgnacyjnych na pewno płyn micelarny do demakijażu i odżywka do włosów, a z kosmetyków do makijażu podkład i korektor, a także tusz do rzęs.


9. Jaki jest Twój ulubiony strój?

Obecnie np.: legginsy lub spodnie rurki + wygodny sweterek + botki albo kozaki na platformie.


10. Czego się boisz?

Być może to dziwne, ale czasami poważnie zastanawiam się nad tego typu opcjami:
źródło: deep-dark-fears.tumblr.com


11. Co kochasz?

Twórczość wszelaką: malarstwo, rysunek, grafikę cyfrową, fotografię, tatuaż artystyczny... Klimatyczną muzykę, dobre książki i książki dobrze zaprojektowane. Poza tym moją pasją jest oczywiście aktywność. Najbardziej odpowiada mi bieganie, treningi siłowe i HIIT. Myślę, że pokochałabym też crossfit, koniecznie chcę spróbować pole dance i zacząć uprawiać jogę.


Nominuję następujące blogerki:
Agatę Z
Agnes
Rudzienkę
Szpilki Gosię i Kasię
Szatanielice Adę i Anielę
La vida es mentolada
Tipsi
Niebieskoszarą
Maggie
Jahstinę
Karolinę z Feel Eat!


A oto moje pytania:

1. Jaka jest specjalność Twojej kuchni?

2. Czy jest potrawa, której nigdy nie jadłaś, a bardzo chciałabyś spróbować?

3. Jaki kraj lub miejsce chciałabyś odwiedzić?

4. Jaka muzyka motywuje Cię do biegania albo ćwiczeń?
Jeśli chcesz, możesz wymienić kilka utworów.

5. Jakie hasło albo cytat widziałabyś na swoim ulubionym topie do ćwiczeń?

6. Masz jakąś złotą radę na to jak odnaleźć motywację?

7. Co najbardziej lubiłaś robić kiedy byłaś dzieckiem?
(to pytanie wbrew pozorom nie jest głupie i może wiązać się z kolejnym)

8. Jaka jest Twoja wymarzona praca?

9. Książki lub filmy, które wpłynęły na Twoje życie.

10. Jakie są Twoje plany na 2015 rok?

11. W jaki sposób nagradzasz się za sukcesy?


Zasady:
1. Napisz, kto Cię nominował.
2. Odpowiedz na 11 pytań.
3. Jeśli chcesz, stwórz własną listę pytań.
4. Nominuj kolejne osoby.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...