sobota, 11 października 2014

Zdjęcia Anji Rubik w Vogue – promowanie anoreksji?

W ostatnim czasie na facebooku kilka razy przewinął mi się (dosłownie) taki kolaż:


Zdjęcie modelki Anji Rubik z sesji do październikowego wydania francuskiej edycji Vogue'a zostało zestawione z fotografią ocalonych więźniów obozu koncentracyjnego. Promowany obecnie ideał piękna został pokazany na tle ofiar budzących litość i współczucie.

„7 maja 1945 roku armia amerykańska wyzwoliła obóz koncentracyjny w Ebensee. Tak wyglądali ci, którzy zdołali przeżyć. Prasa zamieszczając te zdjęcia pisała "Nigdy więcej", a świat przeżył szok ogromem zbrodni na ludziach...
69 lat później we wrześniu 2014 Vogue prezentuje sesję top modelki Anji Rubik wmawiając tym samym światu, a szczególnie milionom młodych dziewcząt, że to ideał piękna, a one widzą w tym niedościgniony wzór i zrobią wszystko, by iść w jej ślady.”
źródło: https://www.facebook.com/bogdan.krzeminski

Fotomontaż Bogdana Krzemińskiego w krótkim czasie doczekał się ponad 12 tysięcy udostępnień i wywołał lawinę komentarzy. Głos w tej sprawie zabrała sama Anja Rubik: „To brak szacunku w stosunku do wszystkich tych, którzy zginęli. Możecie wypowiadać się na temat mojej wagi ile tylko chcecie, ale proszę, nie obrażajcie przy tym innych”. Rozumiem, że odebrała to bardzo osobiście, jednak fotomontaż nie służył ośmieszeniu jej osoby, ani tym bardziej nie był wyrazem braku szacunku dla więźniów obozów. Portale plotkarskie oczywiście podchwyciły ten temat i jednym głosem powtarzają, że to obrzydliwe nadużycie. W moim odczuciu jest to zestawienie pewnych symboli (Anja jest tutaj symboliczną fashion victim), wizualny komentarz odnoszący się do mediów i projektantów mody. Jest dość kontrowersyjny, ale dzięki temu wywołuje emocje i skłania do przemyśleń. Mam też nadzieję, że dyskusja na ten temat szybko nie ucichnie.

Komentarze wyrażające zaniepokojenie stanem zdrowia modelki i wychudzeniem jej ciała pojawiły się od razu po zamieszczeniu zdjęć ze wspomnianej sesji na jej stronie na facebooku...

źródło: https://www.facebook.com/anjarubikofficialfanpage

A co w takim razie z The Health Initiative???

Health Initiative to pakt zawarty kilka miesięcy temu przez redaktorów naczelnych Vogue z 19 krajów. Zawierał 6 punktów, których zobowiązali się oni przestrzegać mając świadomość tego, iż Vogue jest najbardziej wpływowym i opiniotwórczym magazynem o modzie.

Porozumienie przewidywało między innymi pracę z modelkami, które ukończyły 16 lat i takimi, które w ich opinii wyglądają zdrowo. Wszystko po to, by nie promować niebezpiecznych nawyków żywieniowych. Była też mowa o zdrowej żywności i strefie relaksu dla modelek na backstage'u.

Problemem okazuje się fakt, iż projektanci mody uważają, że ubrania lepiej leżą (a właściwie... wiszą) na bardzo szczupłych osobach, a zdjęcia optycznie dodają modelkom kilogramów. W związku z tym dostarczają magazynom ubrania w bardzo małych rozmiarach, przez co muszą one zatrudniać bardzo szczupłe modelki. Na to też zwrócono uwagę w The Health Initiative. Jednak patrząc na zdjęcia Anji Rubik w swetrach typu oversize (w których swoją drogą wydaje się pewnie jeszcze chudsza), zastanawiam się czy to nie aby hipokryzja z ich strony?


Blog fit&sexy współpracuje z Ogólnopolskim Centrum Zaburzeń Odżywiania.

http://www.centrumzaburzenodzywiania.pl/
 Rozwiązania istnieją :)

wtorek, 7 października 2014

Wrześniowy mix zdjęć

Zapraszam na instagram: @fitandse_y :)

Wrzesień miał być wprawdzie miesiącem bez słodyczy ;) ale u mnie #naturalcandy było sporo.

Spróbowałam po raz pierwszy batoników proteinowych Quest Bar, które naprawdę skradły moje serce. Do tego skład mają całkiem zacny, szkoda tylko, że u nas są na razie takie drogie.
Japończycy mają czarne hamburgery, a ja robię czarne banany ;) Już niedługo post na ten temat.

Pojawiło się u mnie trochę nowych książek, głównie dających motywację do ogarniania swojego życia i dostarczających inspiracji w kuchni.

Szuflada z ciuchami fit powiększyła się o trochę nowych rzeczy :)

...i kilka przydatnych gadżetów.

A jeśli chodzi o treningi, myślę że było w miarę OK. Pozdrawiam :)


Jeśli chcesz być na bieżąco ze wpisami na blogu, polub fit&sexy na facebooku

niedziela, 5 października 2014

Mini Silesia Marathon – failed :(

Napaliłam się ostatnio na biegi uliczne. Niestety o większości ciekawych biegów dowiaduję się dopiero po fakcie, bo tego typu imprezy są jakoś słabo nagłaśniane w mediach.


Zapisałam się na mini maraton, który miał miejsce wczoraj w Katowicach. Już na wstępie ogromny smuteczek, bo nie starczyło koszulek w rozmiarze S, a przecież powszechnie wiadomo, że S i M to najbardziej popularne rozmiary. Jednak przede wszystkim nie miałam gdzie zostawić torby i bardzo się zdziwiłam, że organizatorzy nie zapewnili żadnego depozytu. Masakra! Wszyscy ludzie, których o to pytałam patrzyli na mnie jakbym spadła z księżyca, albo co najmniej pomyliła Silesia City Center z lotniskiem w Pyrzowicach. Ostatecznie w biegu udziału nie wzięłam, a koszulkę oddałam, bo wprawdzie nadruk był fajny, ale i tak bym jej nigdy więcej nie założyła, bo nie przepadam za żółtym kolorem.

Naprawdę nie znoszę chaosu i zawsze kiedy wydarza się coś, co burzy mój plan, psuje mi to cały dzień. Taki efekt domina. Na szczęście miałam przy sobie kartę do Pure Jatomi, więc troszkę tam odreagowałam, a wieczór też był bardzo udany – kręgle ze znajomymi i kolacja z moim mężczyzną :)

Będąc w Pure zrobiłam sobie badanie składu ciała na wadze Tanita. W sumie nie jest źle, zdziwiło mnie 19,4% tłuszczu, na ogół wychodzi mi w granicach 22-23%. Zobaczę jak będzie za miesiąc. No i wiek metaboliczny – 14 lat ^^



Jeśli chcesz być na bieżąco ze wpisami na blogu, polub fit&sexy na facebooku

piątek, 3 października 2014

Październikowo (co u mnie?)

Witaj październiku :) Ostatnio mam tyle różnych zajęć, że doba wciąż wydaje się zbyt krótka...


Przychodzi mi do głowy mnóstwo fajnych pomysłów, pracuję nad kilkoma projektami jednocześnie, ale na realizację brakuje na razie pieniędzy i / lub czasu. Korzystając z promocji w empiku kupiłam książkę "Realizacja genialnych pomysłów" Scotta Belsky'ego (założyciela behance.net) - może mi jakoś pomoże. A "Cząstki przyciągania" Natalii Hatalskiej to taki mój osobisty must have.


Po raz pierwszy po 10 latach studiowania mam wolny październik i nie daje mi to spokoju. Myślałam nad rocznymi studiami podyplomowymi, ale nie znalazłam na razie żadnego kierunku, który by mnie interesował. Wpadłam na pomysł, żeby zrobić kurs instruktora fitness, ale nie do końca jestem przekonana czy to ma sens, hm hm hm :) Daję sobie weekend na przemyślenie tego.


Ostatnio żyję głównie rozglądaniem się za nową pracą. Na razie zrobiłam portfolio, ale nie wysłałam jeszcze żadnych aplikacji. Zacznę po niedzieli, bo początek tygodnia to najlepszy czas na wysyłanie korespondencji biznesowej :P

Jeśli chodzi o dietę jest OK i żadnych grzechów nie pamiętam, ale z aktywnością bywa różnie. Próbuję wrócić do treningów 5-6 razy w tygodniu, ale jakoś mi to nie wychodzi. Nigdy nie trzymałam się żadnych sztywnych planów i robiłam to na co mam ochotę, ale ostatnio chyba za bardzo uzależniam to wszystko od nastroju i pogody. W październiku z tym walczę.


Jak tam piąteczek? :) Ja mam w planach jeszcze dziś trening w Pure Jatomi i może jakiś shopping. Chcę też zrobić sobie przy okazji badanie składu ciała. Aż się boję. Ale za miesiąc pochwalę się efektami regularnych treningów ;ppp


Jeśli chcesz być na bieżąco ze wpisami na blogu, polub fit&sexy na facebooku

czwartek, 2 października 2014

ShinyBox – wrzesień 2014 – Be Original

Kilka dni temu otrzymałam wreszcie wrześniowe pudełko ShinyBox. Tym razem w bardzo przyjemnej dla oka, stonowanej szacie graficznej, której motywem przewodnim jest miękkie przejście z koloru brzoskwiniowego w róż. To ombre kojarzy mi się z odcieniami nieba po zachodzie słońca. Pożegnanie lata? Być może :)


Tak prezentuje się zawartość pudełka:


Hitem wrześniowej edycji jest bez wątpienia tusz do rzęs Etre Belle – Mascara Lash X-Press & Hyaluronic. Maskara jest wielozadaniowa: wydłuża rzęsy, zwiększa ich objętość i podkręca je. Nadaje rzęsom odcień głębokiej, intensywnej czerni. Właśnie przymierzałam się do zakupu nowego tuszu do rzęs, a tu proszę, spadł mi z nieba ;) Cena regularna to ok. 100 zł. Już go przetestowałam – nie skleja rzęs i nie rozmazuje się. Podoba mi się ta zakrzywiona szczoteczka.


Korektor cieni pod oczami Grashka to też kosmetyk wręcz stworzony dla mnie, bo mam odwieczny problem z cieniami pod oczami. Próbowałam już korektorów pod oczy, ale miały dziwną konsystencję i efekt wyglądał po prostu sztucznie. Ten ma konsystencję w sam raz. Dobrze kryje i lekko rozświetla, choć w moim odczuciu jest zbyt jasny dla mojej karnacji, ale po przyprószeniu pudrem nie rzuca się to w oczy.


Chętnie przetestuję też biosiarczkowy żel peelingujący do mycia ciała Balneokosmetyki Malinowy Zdrój. Szkoda, że to tylko miniaturka :( Jest on polecany do masażu antycellulitowego, zawiera peelingujące drobinki, zieloną glinkę i ekstrakt z bluszczu poprawiający ukrwienie skóry. Szampon w takiej samej buteleczce ma właściwości przeciwłojotokowe i przeciwłupieżowe.

Jeśli chodzi o jeden z dwóch kosmetyków Biolique, otrzymałam krem do rąk. Po cichu liczyłam na balsam do ciała, bo kremów do rąk mam mnóstwo.


Podsumowując, wrześniowe pudełeczko ShinyBox bardzo przypadło mi do gustu. Coś czuję, że szybko zostanie wyprzedane, bo zestaw kosmetyków jest naprawdę udany :) Tym razem najbardziej jestem zadowolona z kosmetyków do makijażu. To do mnie jakoś niepodobne! :D

Jeśli chcesz subskrybować ShinyBox lub zakupić pojedyncze pudełko, zarejestruj się tutaj:
shinybox.pl/?ref=517b45d. Zaletą subskrypcji są zniżki cenowe i dodatkowe kosmetyki dla stałych subskrybentek :)

Ulotka dołączona do pudełka:



Post powstał w ramach współpracy z marką ShinyBox.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...