środa, 29 października 2014

ShinyBox – październik 2014 – Think Pink

Październik jest miesiącem walki z rakiem piersi i ShinyBox – podobnie jak w zeszłym roku – również angażuje się w kampanię na rzecz profilaktyki raka piersi. Symbolem październikowej edycji Think Pink jest różowa wstążeczka, a na odwrocie ulotki z listą kosmetyków mamy informację o tym, w jaki sposób badać swoje piersi. Całkowicie popieram ten pomysł.


Zawartość październikowego pudełka ledwo się w nim mieściła. Po raz pierwszy spotkałam się z tym, by kosmetyków było objętościowo tak dużo :)


Bardzo ucieszyłam się z prezentu dla subskrybentek od marki Wibo. W uroczej papierowej torebeczce znalazły się: zestaw prasowanych pudrów (bronzujący, matujący i rozświetlający), paletka cieni do powiek (stonowane brązy), pomadka i tusz do rzęs.


Produktem nawiązującym do tematyki październikowej edycji jest krem-żel ujędrniający Norel do pielęgnacji skóry biustu, szyi i dekoltu. Składniki aktywne to między innymi bluszcz i miłorząb japoński. Myślę, że bardzo dobry może się okazać hipoalergiczny płyn micelarny Biały Jeleń (zauważyłam, że nie zawiera parabenów tak jak ten z Biedronki). Innym kosmetykiem do oczyszczania skóry twarzy jest puder Clean & Fresh Silky Powder Yasumi. Po raz pierwszy spotykam się z tego typu kosmetykiem, więc jestem ciekawa jak się sprawdzi. Kolejnym kosmetykiem pielęgnacyjnym jest odżywka do paznokci Paese. Ja otrzymałam przyspieszacz wzrostu paznokci, inne warianty to: terapia witaminowa, mineralna baza wygładzająca, utwardzacz diamentowy, paznokieć w płynie (wow, ciekawe co to?) i tlenowy wybielacz. W pudełku znalazła się też miniaturka pomadki IsaDora i próbki żelu pod prysznic Barwy Harmonii. Oprócz tego moje pudełko zostało poszerzone o dodatkowy kosmetyk – krem Lichtena przeznaczony do delikatnej, wrażliwej i skłonnej do podrażnień skóry, który może być stosowany nawet u dzieci.


Jako gratis otrzymałam też chusteczki zmywające lakier do paznokci Jelid. Jakiś czas temu przerzuciłam się ze zmywacza na emulsję, ale myślę, że takie chusteczki są idealnym rozwiązaniem na przykład w podróży. Nie zawierają acetonu, a jedna chusteczka wystarcza dokładnie na 10 paznokci (sprawdziłam).


Jeśli chcesz subskrybować ShinyBox lub zakupić pojedyncze pudełko, zarejestruj się tutaj:
shinybox.pl/?ref=517b45d. Zaletą subskrypcji są zniżki cenowe i dodatkowe kosmetyki dla stałych subskrybentek :)


Post powstał w ramach współpracy z marką ShinyBox.

poniedziałek, 27 października 2014

Książka z przepisami Beaty Pawlikowskiej

Ostatnio mam fazę na książki motywacyjne i o zdrowym odżywianiu. Niestrudzenie szukam też ciekawych przepisów na zdrowe jedzonko. Dlatego stwierdziłam, że książka Beaty Pawlikowskiej „Moje zdrowe przepisy” to coś w sam raz dla mnie.

Zanim zabrałam się do lektury, przejrzałam sobie listę przepisów, które są zamieszczone w drugiej, właściwej części książki. Oglądałam zdjęcia apetycznych dań na kolorowych stronach... i po chwili z lekką konsternacją zorientowałam się, że wszystkie potrawy są weg... wegańskie. W tamtej chwili w moim umyśle nastąpił mały zgrzyt, bo razem z moim mężczyzną raczej jesteśmy wyznawcami zasady „jeśli nie ma w tym mięsa, jesz tylko przekąskę” ;)


Początkowo byłam do tej książki nastawiona bardzo pozytywnie (w końcu dlatego ją kupiłam), ale wtedy zaczęłam się obawiać, że może być napisana moralizatorskim tonem, którego nie znoszę. Jakieś dziesięć lat temu przeczytałam książkę „W dżungli życia”, która była pełna nic nie wnoszących „złotych rad” i radykalnych sądów o sprawach, o których autorka nie miała większego pojęcia. Tak to odebrałam i choć kilkakrotnie dostawałam jej książki w prezencie, jakoś szybko znajdowały nowe domy. Tutaj wprawdzie trochę mnie drażniło wtrącone kilka razy pytanie „Rozumiesz?”, ale muszę przyznać, że od czasów pierwszego wydania „W dżungli życia” wiele się zmieniło. A może to ja wyluzowałam?

Jednak wbrew moim obawom, autorka wcale nie nakłania do wyrzucenia z jadłospisu mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego. Podkreśla, że to świadomy wybór każdego z nas, opisując przy tym w bardzo sensowny sposób swój tok myślenia i powody, które wpłynęły na jej decyzję. Mało tego, okazuje się, że dawniej jej stosunek do wegetarian i wegan był bardzo podobny do mojego... Pozytywne zaskoczenie.

„Wszystko, co się składa na twoje życie, w pewien sposób określa ciebie jako człowieka.
Twoja kuchnia też.”


Pawlikowska ogranicza się do prostych i uniwersalnych wskazówek, które mogą być wartościowymi drogowskazami dla osób rozpoczynających swoją przygodę ze zdrowym odżywianiem.


Ponadto dużo miejsca poświęca wyjaśnieniu podstawowych zasad gotowania według pięciu przemian. Co nieco obiło mi się o uszy w tym temacie, ale nigdy się tym zanadto nie interesowałam. Po tej książce tak się wkręciłam, że teraz ciągle bawię się w zgadywanie, do którego z żywiołów należą określone produkty i czy wrzucam je do miski w odpowiedniej kolejności robiąc sałatkę? ;)

W drugiej – kolorowej – części książki znajduje się to, co tygryski lubią najbardziej, czyli przepisy.


Bardzo podoba mi się opracowanie graficzne tej części! Świetnie dobrane kolory w połączeniu z apetycznymi zdjęciami nastrajają bardzo optymistycznie :)


Przepisów jest w sumie 88, wszystkie zostały oczywiście wymyślone przez Beatę Pawlikowską. Z tego co zauważyłam, nie ma w nich żadnych wymyślnych, egzotycznych i trudnych do zdobycia składników. Większość opiera się na różnego rodzaju kaszach, soczewicy. Jak można się spodziewać, jest dużo warzyw i owoców, poza tym orzechy i nasiona, a do tego proste przyprawy. Są to pomysły na sycące, „jednogarnkowe” dania, których wykonanie zajmuje mniej więcej pół godziny. Porcje przewidziane w przepisach są obliczone dla jednej osoby.


Można jeszcze spotkać inne książki z przepisami Beaty Pawlikowskiej. Mam na myśli te z serii „Moc dobrych myśli”, czyli „Na zdrowie. 15 zdrowych przepisów na dobry początek” i „Jedz zdrowo i myśl pozytywnie” będących zapowiedziami serii „W dżungli zdrowia”. Niebawem wyjdzie też książka „Jeszcze więcej zdrowych przepisów”. Jednak nie jestem pewna czy przepisy w tych książkach nie będą się powtarzać.

Właściwie martwię się o to, że Beata Pawlikowska wydając po kilka książek w ciągu roku coraz bardziej stawia na ilość zamiast na jakość. Tak to przynajmniej wygląda. Niemniej cenię ją za kreatywność, odważną inspirację do spełniania marzeń, życie z pasją i udowadnianie, że chcieć znaczy móc :)


Jeśli chcesz być na bieżąco ze wpisami na blogu, polub fit&sexy na facebooku

sobota, 11 października 2014

Zdjęcia Anji Rubik w Vogue – promowanie anoreksji?

W ostatnim czasie na facebooku kilka razy przewinął mi się (dosłownie) taki kolaż:


Zdjęcie modelki Anji Rubik z sesji do październikowego wydania francuskiej edycji Vogue'a zostało zestawione z fotografią ocalonych więźniów obozu koncentracyjnego. Promowany obecnie ideał piękna został pokazany na tle ofiar budzących litość i współczucie.

„7 maja 1945 roku armia amerykańska wyzwoliła obóz koncentracyjny w Ebensee. Tak wyglądali ci, którzy zdołali przeżyć. Prasa zamieszczając te zdjęcia pisała "Nigdy więcej", a świat przeżył szok ogromem zbrodni na ludziach...
69 lat później we wrześniu 2014 Vogue prezentuje sesję top modelki Anji Rubik wmawiając tym samym światu, a szczególnie milionom młodych dziewcząt, że to ideał piękna, a one widzą w tym niedościgniony wzór i zrobią wszystko, by iść w jej ślady.”
źródło: https://www.facebook.com/bogdan.krzeminski

Fotomontaż Bogdana Krzemińskiego w krótkim czasie doczekał się ponad 12 tysięcy udostępnień i wywołał lawinę komentarzy. Głos w tej sprawie zabrała sama Anja Rubik: „To brak szacunku w stosunku do wszystkich tych, którzy zginęli. Możecie wypowiadać się na temat mojej wagi ile tylko chcecie, ale proszę, nie obrażajcie przy tym innych”. Rozumiem, że odebrała to bardzo osobiście, jednak fotomontaż nie służył ośmieszeniu jej osoby, ani tym bardziej nie był wyrazem braku szacunku dla więźniów obozów. Portale plotkarskie oczywiście podchwyciły ten temat i jednym głosem powtarzają, że to obrzydliwe nadużycie. W moim odczuciu jest to zestawienie pewnych symboli (Anja jest tutaj symboliczną fashion victim), wizualny komentarz odnoszący się do mediów i projektantów mody. Jest dość kontrowersyjny, ale dzięki temu wywołuje emocje i skłania do przemyśleń. Mam też nadzieję, że dyskusja na ten temat szybko nie ucichnie.

Komentarze wyrażające zaniepokojenie stanem zdrowia modelki i wychudzeniem jej ciała pojawiły się od razu po zamieszczeniu zdjęć ze wspomnianej sesji na jej stronie na facebooku...

źródło: https://www.facebook.com/anjarubikofficialfanpage

A co w takim razie z The Health Initiative???

Health Initiative to pakt zawarty kilka miesięcy temu przez redaktorów naczelnych Vogue z 19 krajów. Zawierał 6 punktów, których zobowiązali się oni przestrzegać mając świadomość tego, iż Vogue jest najbardziej wpływowym i opiniotwórczym magazynem o modzie.

Porozumienie przewidywało między innymi pracę z modelkami, które ukończyły 16 lat i takimi, które w ich opinii wyglądają zdrowo. Wszystko po to, by nie promować niebezpiecznych nawyków żywieniowych. Była też mowa o zdrowej żywności i strefie relaksu dla modelek na backstage'u.

Problemem okazuje się fakt, iż projektanci mody uważają, że ubrania lepiej leżą (a właściwie... wiszą) na bardzo szczupłych osobach, a zdjęcia optycznie dodają modelkom kilogramów. W związku z tym dostarczają magazynom ubrania w bardzo małych rozmiarach, przez co muszą one zatrudniać bardzo szczupłe modelki. Na to też zwrócono uwagę w The Health Initiative. Jednak patrząc na zdjęcia Anji Rubik w swetrach typu oversize (w których swoją drogą wydaje się pewnie jeszcze chudsza), zastanawiam się czy to nie aby hipokryzja z ich strony?


Blog fit&sexy współpracuje z Ogólnopolskim Centrum Zaburzeń Odżywiania.

http://www.centrumzaburzenodzywiania.pl/
 Rozwiązania istnieją :)

wtorek, 7 października 2014

Wrześniowy mix zdjęć

Zapraszam na instagram: @fitandse_y :)

Wrzesień miał być wprawdzie miesiącem bez słodyczy ;) ale u mnie #naturalcandy było sporo.

Spróbowałam po raz pierwszy batoników proteinowych Quest Bar, które naprawdę skradły moje serce. Do tego skład mają całkiem zacny, szkoda tylko, że u nas są na razie takie drogie.
Japończycy mają czarne hamburgery, a ja robię czarne banany ;) Już niedługo post na ten temat.

Pojawiło się u mnie trochę nowych książek, głównie dających motywację do ogarniania swojego życia i dostarczających inspiracji w kuchni.

Szuflada z ciuchami fit powiększyła się o trochę nowych rzeczy :)

...i kilka przydatnych gadżetów.

A jeśli chodzi o treningi, myślę że było w miarę OK. Pozdrawiam :)


Jeśli chcesz być na bieżąco ze wpisami na blogu, polub fit&sexy na facebooku

niedziela, 5 października 2014

Mini Silesia Marathon – failed :(

Napaliłam się ostatnio na biegi uliczne. Niestety o większości ciekawych biegów dowiaduję się dopiero po fakcie, bo tego typu imprezy są jakoś słabo nagłaśniane w mediach.


Zapisałam się na mini maraton, który miał miejsce wczoraj w Katowicach. Już na wstępie ogromny smuteczek, bo nie starczyło koszulek w rozmiarze S, a przecież powszechnie wiadomo, że S i M to najbardziej popularne rozmiary. Jednak przede wszystkim nie miałam gdzie zostawić torby i bardzo się zdziwiłam, że organizatorzy nie zapewnili żadnego depozytu. Masakra! Wszyscy ludzie, których o to pytałam patrzyli na mnie jakbym spadła z księżyca, albo co najmniej pomyliła Silesia City Center z lotniskiem w Pyrzowicach. Ostatecznie w biegu udziału nie wzięłam, a koszulkę oddałam, bo wprawdzie nadruk był fajny, ale i tak bym jej nigdy więcej nie założyła, bo nie przepadam za żółtym kolorem.

Naprawdę nie znoszę chaosu i zawsze kiedy wydarza się coś, co burzy mój plan, psuje mi to cały dzień. Taki efekt domina. Na szczęście miałam przy sobie kartę do Pure Jatomi, więc troszkę tam odreagowałam, a wieczór też był bardzo udany – kręgle ze znajomymi i kolacja z moim mężczyzną :)

Będąc w Pure zrobiłam sobie badanie składu ciała na wadze Tanita. W sumie nie jest źle, zdziwiło mnie 19,4% tłuszczu, na ogół wychodzi mi w granicach 22-23%. Zobaczę jak będzie za miesiąc. No i wiek metaboliczny – 14 lat ^^



Jeśli chcesz być na bieżąco ze wpisami na blogu, polub fit&sexy na facebooku
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...