środa, 25 marca 2015

ShinyBox - marzec 2015 - Girl on Fire

Marcowa edycja ShinyBox, Girl on Fire, to – według zapowiedzi – kosmetyki podkreślające zmysłowość i pewność siebie. Nie chcę po raz kolejny wyjść na malkontentkę, ale moim zdaniem hasło przewodnie i graficzna kreacja pudełeczka są zbyt mocne i zupełnie nie pasują do zawartości. Bo gdyby chociaż czerrrwona pomadka...


Tak w każdym razie prezentuje się zawartość:


Na pewno wypróbuję Czysty olej awokado 100% Delawell, do pielęgnacji skóry twarzy, ciała i włosów. U mnie zdecydowanie do WŁOSÓW :) Chyba będę dodawać odrobinę do odżywki. Oby sprawdził się na moich włosach podobnie jak olej kokosowy.


Z kolei kosmetykiem, który pewnie długo poczeka na swoją kolej jest biała glinka (Kaolin) Mokosh. Na razie mam białą glinkę Organique, zdaje się, że też z ShinyBox.


Ciekawym produktem są skarpetki SPA dla stóp. Zawierają kompleks składników aktywnych, które regenerują i odżywiają skórę stóp. Mają działanie wygładzające i zmiękczające, a także antybakteryjne.


W marcowym pudełku znalazła się też miniaturka kremu do stylizacji włosów Goldwell Superego Structure Styling Cream. Zwiększa objętość włosów i nadaje im elastyczności i sprężystości. Fryzurę można w każdej chwili poddać zabiegowi re-stylizacji. To ostatnie przekonuje mnie najbardziej.


Z kolorówki mamy wodoodporną kredkę do oczu Etre Belle. Niestety nie będę jej używać, bo nienawidzę temperować kredek do oczu.


Pojawił się też gratis w postaci ukochanego przeze mnie mydełka Dove.


Jeśli chcesz subskrybować ShinyBox lub zakupić pojedyncze pudełko, zarejestruj się tutaj:
shinybox.pl/?ref=517b45d. Zaletą subskrypcji są zniżki cenowe i dodatkowe kosmetyki dla stałych subskrybentek :)


Post powstał w ramach współpracy z marką ShinyBox.

niedziela, 22 marca 2015

Zdrowa odnowa z AloeLive Detox – wyniki konkursu

Nadeszła pora ogłoszenia wyników marcowego konkursu (Oczyszczająca moc aloesu + konkurs z AloeLive). Postanowiłam nagrodzić odpowiedzi 3 osób...


KamiluŚkaa:
Oczyszczanie organizmu po zimie? Trudne zagadnienie zwłaszcza dla mnie, gdyż zimą pochłaniam kilogramy słodyczy, popijając litrami gorącej czekolady a wiosną nagle tyłek większy niż zwykle, gdzieś przechodzą mnie myśli, że może to po prostu tyłek mi puchnie bo uczulenie na czekoladę mam :P Ale wracając do oczyszczania po zimie.. Pierwsze co przyszło mi na myśl to dieta jabłkowa – dieta cud jednodniowa, może u innych się sprawdziła, u mnie nie koniecznie. Jakiś czas temu ponownie spróbowałam diety jabłkowej i nadal nic. Wtedy postawiłam na swoją dietę owocowo-warzywną, było trochę lepiej niż z samą jabłkową, ale też nie idealnie.. Później przyszedł mi na myśl (podsunęła mi go moja mama) inny sposób na oczyszczenie organizmu.. picie dużej ilości wody, duża ilość soków i koktajli oczyszczających, ale to tylko sposób na jedno, może dwudniowe oczyszczanie. Później ograniczenie soli, cukru, jedzenia wysokoprzetworzonego a w ich miejsce zdrowa żywność, zielona herbata i duża ilość wody, zrobią swoje, nie tylko jeśli chodzi o oczyszczenie organizmu! :) A że oczyszczać można nie tylko ciało to koniecznie chwila spaceru, może z rodziną, może małe randewu? Trochę aktywności fizycznej, trochę miłości na wiosnę! I oczyszczony cały człowiek.. łącznie z duszą! :))


Asia FitBlog:
Mój sposób na oczyszczenie się po zimie? Zacznijmy od oczyszczenia umysłu, po prostu resetuję wszystko, dosłownie wszystko z mojej pamięci co przynosiło negatywny skutek i udostępniam miejsce na nowe, miłe, wspomnienia. Kolejną fazą mojego oczyszczenia będzie realizacja celów i marzeń, może to głupie, ale uwielbiam wykorzystywać czas na spełnianie swoich pasji zamiast na zwyczajne odpoczywanie. Moja pasja wiąże się ze zdrowym odżywianiem i aktywnym życiem, także uważam, że realizowanie postanowień noworocznych idzie mi bardzo dobrze! Już widzę pierwsze efekty i myślę, że to właśnie ta pozytywna energia płynąca z takiego trybu życia jak najbardziej oczyszcza moją duszę i ciało!


Ann.:
Może moja odpowiedź na to pytanie konkursowe nie będzie zbyt oryginalna, ale dla mnie czynności, których się podjęłam, żeby oczyścić duszę i ciało po zimie są bardzo ważne. Postanowiłam, że zacznę zmieniać swoje życie małymi krokami :) Zaczęło się od tego, że miesiąc temu założyłam bloga, na którym mam zamiar pisać o tym jak się motywuję do działania, jakie kroki podejmuję w kierunku osiągnięcia sukcesu i mam nadzieję, że w ten sposób zmobilizuję nie tylko siebie, ale może w przyszłości także ktoś weźmie ze mnie przykład lub pójdzie moim śladem :)
Otóż oczyszczanie mojego organizmu polega na tym, że w końcu wzięłam się porządnie za siebie. Rozpisałam sobie plan treningowy zgodnie z moimi predyspozycjami fizycznymi i namiętnie ćwiczę dzień w dzień. Każdy wysiłek fizyczny sprawia mi wielką radość i czuję, że robię to po coś. Ponadto staram się codziennie wypijać 2 litry wody mineralnej. W ten sposób przyspieszam swój metabolizm i pozbywam się szkodliwych substancji z organizmu. Co więcej piję również wodę z cytryną, która jak dobrze wiadomo jest dobrym antyoksydantem, wspomaga odchudzanie, detoksykację organizmu oraz pomaga w utrzymaniu równowagi kwasowo-zasadowej. Zmieniłam także swoją dietę. Staram się używać soli i cukru w minimalnych ilościach. Słodycze całkowicie wyeliminowałam ze swojej diety i o dziwo nie tęsknię za nimi :) Jem więcej warzyw i owoców, staram się spożywać regularnie 5 posiłków dziennie oraz unikam smażenia potraw na głębokim tłuszczu. Co do mięsa to ograniczam je do drobiu oraz ryb. Dzięki temu, że uprawiam jakąś aktywność fizyczną, nawet w domu i zdrowo się odżywiam zmieniło się także moje samopoczucie, oczyściłam się z negatywnych emocji i do życia podchodzę optymistycznie. Emanuję energią i staram się nią dzielić z innymi :) Również żeby poczuć się lepiej zaczęłam bardziej przykładać uwagę do tego w co się ubieram i jak wyglądam, naprawdę wszystkie elementy, które wymieniłam dostarczają mi samych radości! :)


Zwycięzców proszę o kontakt mailowy!

sobota, 21 marca 2015

Najlepszy czas na działanie jest właśnie teraz

Wiecie co, mam już dosyć obiecywania sobie, że od jutra zacznę to czy tamto. Przede wszystkim czuję, że już najwyższy czas, by wrócić do regularnego blogowania, a także do treningów na siłowni i biegania. Jak to zwykle u mnie bywa, pojawiły się inne obowiązki i praca nad sylwetką siłą rzeczy zeszła na dalszy plan.


Od lutego pracuję jako grafik. Praca pochłania mi mnóstwo czasu i sama się sobie dziwię, że dawniej potrafiłam pogodzić pracę na etacie ze studiami zaocznymi, zajęciami fitness, weekendowymi wyjściami i niemal codziennymi spotkaniami z facetem... Czyżby doba w tamtym czasie była dłuższa?!

Myślę, że po prostu za bardzo przyzwyczaiłam się do nadmiaru wolnego czasu. Potrafię go roztrwonić jak nikt inny. Mam dużo pomysłów i chęci, ale ostatnio brakowało mi motywacji. Wiecie, tej iskry do działania.

Na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku, ale potrzebuję jeszcze kilku zmian u siebie. Do tego trzeba mi jedynie odwagi. I trochę więcej szczęścia.

czwartek, 5 marca 2015

Oczyszczająca moc aloesu + KONKURS z AloeLive

Koniec lutego to chyba najlepszy moment na przyjrzenie się swojej diecie, a także przeprowadzenie oczyszczania organizmu. Warto od czasu do czasu przeprowadzić taki „detoks”, zwłaszcza po zimie, by zyskać więcej energii i mieć lepsze samopoczucie. Ja, jak już wspomniałam na Instagramie i Facebooku, od jakiegoś czasu piję sok z aloesu AloeLive. Dzisiaj napiszę coś więcej na temat tych suplementów diety, ponadto przygotowałam dla Was konkurs z nimi związany.



Dlaczego organizm potrzebuje oczyszczenia?

Zimą zazwyczaj mamy większy apetyt, poza tym częściej sięgamy po gotowe, nierzadko wysokoprzetworzone i ciężkostrawne posiłki. Żywność podczas procesów przetwarzania traci sporo cennych składników, zawiera za to mnóstwo sztucznych dodatków i konserwantów, co raczej nie wychodzi nam na zdrowie. Nawet jeżeli staramy się jeść zdrowo, w okresie zimowym dostęp do świeżych warzyw i owoców jest niestety mocno ograniczony. Są to warzywa i owoce, które raczej nie dojrzewają na słońcu, dlatego zawierają one mniej witamin i składników mineralnych niż latem.

Mało słońca i ruchu na świeżym powietrzu też robi swoje, gdyż mózg otrzymuje niedostateczną dawkę tlenu. Nieprawidłowa dieta i ograniczona aktywność fizyczna mają swoje negatywne skutki w postaci nadwagi, zmęczenia, bólów głowy, podatności na infekcje. W rezultacie czujemy się ociężali, zmęczeni, apatyczni, a nasza cera wydaje się ziemista i niedotleniona. Organizm wysyła wiele sygnałów świadczących o tym, że potrzebujemy oczyszczenia.

Na szczęście nasz organizm oczyszcza się w sposób naturalny, potrafi się regenerować i naprawić szkody spowodowane nadmiarem toksyn. Jednak możemy wspomóc jego zdolności samoregulacyjne dzięki wyciągom z roślin i ziół, które wspomagają oczyszczanie z toksyn, nadmiaru wody i zbędnych produktów przemiany materii.

Jedną z takich roślin jest aloes, którego właściwości lecznicze i oczyszczające są znane już od starożytności. Nic więc dziwnego, że ze względu na swoje dobroczynne działanie znalazł szerokie zastosowanie w pielęgnacji urody, a nawet aromaterapii. Aloes wspomaga odporność, wspiera procesy trawienia, dobrze wpływa na cerę, pomaga w oparzeniach i leczeniu trądziku.

Uważam, że najlepiej sięgać po produkty bazowe, takie jak sok z aloesu. Od niedawna testuję właśnie suplement diety AloeLive BIO, który stanowi niemalże czysty sok z aloesu, a także AloeLive Detox, wzbogacony o wyciągi z liści karczocha, zielonej herbaty, pokrzywy zwyczajnej, korzenia mniszka lekarskiego oraz gorzkiej pomarańczy.



AloeLive Detox

Jeśli chodzi o działanie  AloeLive Detox, przede wszystkim:
- wspomaga oczyszczanie organizmu z toksyn i zbędnych produktów przemiany materii,
- reguluje masę ciała, a także wspomaga odchudzanie,
- usprawnia pracę przewodu pokarmowego, wątroby i nerek.

Najlepsze efekty można osiągnąć oczywiście w połączeniu ze zbilansowaną dietą.

AloeLive Detox jest słodzony glikozydami stewiolowymi pozyskiwanymi z liści stewii , południowoamerykańskiej rośliny, która jest ok. 200 razy słodsza od cukru, a nie zawiera kalorii ani nie podnosi poziomu cukru we krwi.

Zawiera aż 6 aktywnych składników:
- sok z aloesu – ma działanie regenerujące, poprawia odporność, reguluje pracę układu pokarmowego, dobrze wpływa na skórę
- wyciąg z liści karczocha – stabilizuje poziom cholesterolu, stymuluje pracę wątroby, pomaga w zaburzeniach trawienia i braku łaknienia
- wyciąg z liści zielonej herbaty – wspomaga odchudzanie, ponieważ przyspiesza metabolizm, hamuje rozwój bakterii, a także obniża ciśnienie krwi
- wyciąg z liści pokrzywy – ma działanie wzmacniające, jest naturalnym antybiotykiem, ma też właściwości oczyszczające krew
- wyciąg z mniszka lekarskiego – wspomaga wątrobę w oczyszczaniu organizmu z toksyn, ma właściwości moczopędne, a także antyoksydacyjne
- wyciąg z gorzkiej pomarańczy – wspomaga redukcję tkanki tłuszczowej



AloeLive BIO

AloeLive BIO jest najwyższej jakości produktem ekologicznym. Zawiera aż 99,92% soku otrzymywanego z miąższu liści aloesu. Posiada certyfikat IASC (ang. International Aloe Science Council – Międzynarodowa Rada ds. Aloesu), który potwierdza naturalny skład, zawartość substancji aktywnych i czystość soku z aloesu.


Jeśli chodzi o działanie AloeLive BIO, przede wszystkim wzmacnia naturalną odporność organizmu, unieszkodliwia wolne rodniki, wspomaga trawienie, odżywia skórę, leczy jej niedoskonałości i podrażnienia, działa też oczyszczająco.


Stosowanie soku z aloesu

Jeśli chodzi o stosowanie obu produktów, zalecaną porcją do spożycia jest 50 ml soku z aloesu, czyli ok. 5 łyżek stołowych. Ja zazwyczaj piję rano przed pracą sok z aloesu rozcieńczony z wodą lub sokiem. Jednak można się też pokusić o przyrządzenie na przykład wzmacniającego napoju na bazie soku z aloesu, z dodatkiem cytryny, mleczka pszczelego, miodu i imbiru. Znalazłam też świetny przepis na napój energetyczny: do koktajlu owocowego (smoothie) dodajemy 30 ml soku z aloesu, miód i odrobinę mleczka pszczelego.



Wiosenny KONKURS „Zdrowa odnowa z AloeLive Detox”

Zasady konkursu:

1. Sponsorem nagród w konkursie jest marka Laboratoria Natury.

2. Aby wziąć udział w konkursie:
Musisz być publicznym obserwatorem mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli polubisz na Facebooku stronę fit&sexy oraz Laboratoria Natury.
Umieść na swoim blogu lub udostępnij na Facebooku (publicznie) informację o konkursie wraz z linkiem do tego wpisu.
Odpowiedz na pytanie konkursowe: Twoje pomysły na oczyszczanie organizmu (i nie tylko) po zimie. Innymi słowy, co można zrobić dla siebie, by poczuć się lepiej?
Odpowiedz w komentarzu pod tym postem. Napisz też pod jakim nickiem obserwujesz, adres swojego bloga / adres profilu na Facebooku oraz adres mailowy.

3. Nagrodami w konkursie są zestawy produktów AloeLive Detox , kubki termiczne i torby do fitnessu.


4. Nagrodę otrzymają 3 osoby, których odpowiedzi będą według mnie najciekawsze lub najbardziej kreatywne.

5. Każda osoba może wysłać tylko jedną odpowiedź.

6. Konkurs trwa od dziś do 16 marca włącznie.

7. Ogłoszenie wyników nastąpi do kilku dni po zakończeniu konkursu.

8. Jeśli do tygodnia po ogłoszeniu wyników któryś ze zwycięzców nie skontaktuje się ze mną, zastrzegam sobie prawo do wyłonienia innej osoby.

9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

czwartek, 26 lutego 2015

PureVision2 - soczewki kontaktowe dla aktywnych

Myślę, że nie mogłabym się obejść bez dwóch rzeczy: internetu i soczewek kontaktowych. Już dawno chciałam tutaj napisać o moich doświadczeniach z soczewkami, bo uważam, że to niesamowicie wygodne rozwiązanie dla osób, które mają wadę wzroku wymagającą korekcji, zwłaszcza dla tych, które aktywnie spędzają czas.


Soczewki kontaktowe zaczęłam nosić jakieś 10 lat temu. Decyzję o przerzuceniu się na nie przyspieszyło zniszczenie okularów. Warto dodać, że do dnia dzisiejszego nie kupiłam nowych!

Niestety już wtedy miałam dużą wadę wzroku i pamiętam, że sytuacje, kiedy musiałam zdjąć okulary, zaczynały być coraz bardziej kłopotliwe... Jednak przede wszystkim nie podobałam się sobie w okularach. Same oprawki były OK, ale przy silnej krótkowzroczności szkła mocno pomniejszają oczy i to bardzo mi przeszkadzało. Kiedy wreszcie pozbyłam się znienawidzonych okularów, poczułam niesamowitą ulgę i od razu stałam się o wiele bardziej pewna siebie.


Jakie soczewki polecam?

Miałam jak dotąd okazję przetestować wiele rodzajów soczewek. Już nawet nie pamiętam ich nazw, ale też nie widzę powodu, by zaprzątać sobie nimi głowę. Wiele z nich okazało się totalnymi bublami, które czułam na oczach, niektóre nawet powodowały dyskomfort podczas noszenia, a pewnego razu trafiłam na takie, które dosłownie pływały po moich oczach przy niemal każdym ich ruchu – koszmar!

Dużym problemem było też to, że soczewki, które należy zdejmować na noc (są przeznaczone do noszenia przez 12 godzin) powodują pod koniec dnia nasilające się pieczenie oczu, a to właśnie wieczór był porą, gdy pragnęłam obejrzeć sobie jakiś film albo pogadać ze znajomymi przez net.

Wreszcie kilka lat temu odkryłam soczewki idealne. Są to soczewki miesięczne PureVision marki Bausch&Lomb. Jakiś czas temu wypuścili soczewki nowszej generacji, PureVision2 HD. Nie zauważyłam jakiejś oszałamiającej różnicy, ale jeśli mam wybór, to zamawiam te nowsze.


Zbawienne jest to, że soczewki PureVision są przeznaczone do noszenia w trybie ciągłym, to znaczy że nie ma konieczności zdejmowania ich na noc. Do tego są tak wygodne, że zupełnie zapominam o tym, że mam cokolwiek na oczach.

Zaznaczam, że nie jest to wpis w żaden sposób sponsorowany, po prostu od wielu lat jestem wierna tym soczewkom i mogę je szczerze polecić.


Jak długo można nosić soczewki miesięczne?

Pewnie niejednokrotnie spotkacie osoby, które będą Wam wmawiały, że soczewki miesięczne spokojnie mogą starczyć na 2 miesiące, a nawet (o zgrozo!) na dłużej. Przedłużone noszenie soczewek kontaktowych może prowadzić do wielu powikłań, podobnie jak spanie w soczewkach, które są przeznaczone tylko do noszenia w trybie dziennym. Soczewki, aby były dopuszczone do sprzedaży, muszą spełnić szereg norm, które nie zostały wzięte z sufitu, zatem powinny być stosowane zgodnie z zaleceniami producenta. Można je nosić dłużej tylko na własną odpowiedzialność.

Owszem, najważniejsze są odczucia podczas noszenia, ale w tym sensie, że kiedy oczy wysychają, pieką, albo widzimy jak przez mgłę, bezwzględnie należy soczewki wymienić, nawet jeżeli minęły dopiero 3 tygodnie! U mnie soczewki kwartalne już po 2 miesiącach nadawały się do wymiany, więc po skończeniu jednego opakowania już nigdy więcej się na takie nie zdecydowałam.


Płyn do soczewek

Jeszcze parę słów o płynie do soczewek, bo też mam swój ulubiony. Mogę polecić wielofunkcyjny płyn SOLO Care Aqua. Jest bardzo łagodny, fajnie nawilża i doskonale czyści soczewki. Zazwyczaj kupuję mniejsze opakowanie. To wzięłam, bo akurat trafiłam na promocję.


Do płynu zawsze dołączone jest pudełko na soczewki. Bardzo lubię ten model, bo po zakręceniu robi klik! i mam pewność, że nic mi się przypadkiem nie rozleje w torebce.


Jako uzupełnienie dbania o moje oczka używam kropki do oczu Visine Classic (opakowanie z czerwonymi elementami). Nie są to krople typowo nawilżające. Działają w ten sposób, że obkurczają naczynia krwionośne, przez co szybko niwelują zaczerwienienie oczu i ewentualne podrażnienia. Niejednokrotnie uchroniły mnie przed zapaleniem spojówek.


Gdzie kupować?

Soczewki kontaktowe wcale nie muszą być aż tak drogą imprezą jak się wydaje. Pod warunkiem, że kupuje się je w odpowiednim miejscu. Przez długi czas w pewnym sklepie stacjonarnym – skuszona hasłem „najtańsze soczewki w mieście” na drzwiach – kupowałam parę wyżej wymienionych soczewek za niecałe 50 zł (i to tylko dlatego, że gdzie indziej były jeszcze droższe). Dopiero później koleżanka z roku oświeciła mnie, że soczewki PureVision można zamawiać na allegro za 8-9 zł / szt. Do tego często dorzucają gratis jednodniowe soczewki Dailies (swoją drogą warto je zachowywać na czarną godzinę).

Mam kilku sprawdzonych sprzedających, ale nie jestem w stanie nikogo z czystym sumieniem polecić. Niekiedy mimo że zamawiam całe opakowanie, dostaję soczewki luzem, inni „zapominają” dołączyć paragonu, a czasem są spore opóźnienia. To ostatnie wkurza mnie najbardziej, no ale zazwyczaj dostaję od nich jakieś gratisy, zwłaszcza jeśli trochę pomarudzę, więc nie potrafię się na nich gniewać.


Jak dobrać sobie soczewki?

Oczywiście nie samemu. Najlepiej udać się do specjalisty, który zbada nasze oczy i stwierdzi czy w ogóle możemy nosić soczewki. Warto poszukać salonu optycznego, który ma okulistę „na miejscu” i oferuje tego typu badanie. Ja właśnie skorzystałam z czegoś takiego – babeczka zbadała mój wzrok, dobrała odpowiednie soczewki i nauczyła je zakładać. W cenie badania (wtedy było to ok. 50 zł) dostałam „zestaw startowy” składający się z pary soczewek miesięcznych i miniaturowego płynu do soczewek wraz z pojemniczkiem. Najlepszy sposób, by stwierdzić czy noszenie soczewek w ogóle nam odpowiada.


Kolorowe czy zwykłe?

Pozostaje jeszcze aspekt wizualny. Kolorowe soczewki kontaktowe to innymi słowy soczewki kosmetyczne. Przeważnie są bez mocy (nad czym ogromnie ubolewam), ale mogą też spełniać funkcję korekcyjną. Niestety trudno o soczewki z większymi mocami, dlatego nie mam z nimi zbyt dużego doświadczenia. Było jednak kilka epizodów.

Jedyne, z których byłam naprawdę zadowolona to ColourVue. Bardzo naturalny efekt i z tego co pamiętam wysoki komfort noszenia.

A teraz coś z cyklu „czytelniczko, nie popełniaj moich błędów”. Otóż warto pamiętać o tym, by dobrać odcień soczewek do swojego typu kolorystycznego. Ja mam chłodny typ urody (typu „lato”), a mój naturalny kolor oczu to brąz wpadający w oliwkową zieleń. Mogę na przykład podkreślić te zielone tony i to wygląda zajebiście. Jednak pewnego razu zachciało mi się niebieskich oczu. Byłam wtedy blondynką, więc teoretycznie powinny mi pasować, ale po założeniu soczewek dodających błękitnych tonów wyglądałam dosłownie jakbym była chora.

Wśród soczewek kolorowych wyróżniamy takie, które całkowicie zmieniają kolor oczu oraz podkreślające ich naturalny odcień. Te drugie dają o wiele bardziej naturalny efekt. Są też soczewki powiększające tęczówkę, dzięki którym można upodobnić się do postaci z mangi. Miałam je kiedyś i pokochałam miłością absolutną. Efekt był świetny, naprawdę zjawiskowy, ale ciągle pytano mnie czy noszę soczewki i wiele osób dziwnie mi się przyglądało, zupełnie jakbym była nie z tego świata.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...