Top Ad unit 810 × 90

 

Treningowy i blogowy come back! :)

Od paru miesięcy próbowałam wrócić do regularnej aktywności fizycznej. Oj, nie było łatwo! Przeważnie były to kilkudniowe zrywy pod tytułem „teraz to już na serio...”, ale po paru treningach się kończyło. Dopiero niedawno, dzięki bieganiu przed półmaratonem i treningom Krav Maga udało mi się na nowo złapać ten rytm. Tęskniłam za tą walką z własnymi słabościami i wszystkimi uczuciami, które towarzyszą treningom, od głupawki po uczucie błogości tuż po. Pewnie jeszcze pożałuję, że to napiszę, ale za zakwasami też tęskniłam.


Największą przeszkodą dla mnie był brak energii po pracy i bardzo niewiele wolnego czasu (jeszcze trochę i znielubiłabym przez to wszystko moją pracę). Stąd też wynikała moja nieobecność na blogu. Nie chciałam po raz kolejny pisać o swoich planach i obietnicach, które nie zawsze okazują się wiążące. Nie chcę stać się wizjonerką, która zewsząd czerpie inspiracje i przygląda się sukcesom innych, a sama ma ewidentnie problem z realizacją swoich celów.

Zauważyłam, że to, co dawniej mnie motywowało, teraz już tak nie działa. Dwa razy zdarzyło mi się kupić miesięczny karnet open na siłownię i zajęcia fitness. Byłam przekonana, że zmobilizuje mnie to do częstych wizyt w klubie fitness... Mhm, koniec końców poszłam 1-2 razy. W tym momencie nawet najbardziej wiarygodne wymówki nie są w stanie przekreślić tego jak bardzo jest mi głupio przed samą sobą, że zmarnowałam tyle pieniędzy.

Dlaczego akurat Krav Maga mnie zmotywowała? Siłownia zawsze mogła poczekać, natomiast trening samoobrony niekoniecznie, bo gdybym nie poszła na zajęcia, miałabym zaległości jeśli chodzi o poznawanie nowych technik, a ja nie lubię zostawać w tyle.

Jeśli chodzi o bieganie, też miałam słomiany zapał. Obawiałam się, że skończy się tak jak z tą siłownią, bo z dużym wyprzedzeniem zapisałam się na półmaraton. A jak wiadomo, przed takim półmaratonem wypadałoby trochę pobiegać. Na szczęście nie wymiękłam i mimo przeziębienia poprawiłam żałosny czas swojego pierwszego półmaratonu o dobre kilkanaście minut. Tak naprawdę biegam dla funu, ale strasznie się cieszę, kiedy widzę, że powolutku poprawiam swoje wyniki. Możliwość stawania się coraz lepszą wersją siebie i przekraczanie swoich granic zawsze było dla mnie bardzo ekscytujące.

Cały czas staram też się rozwijać i próbować nowych rzeczy. Nie lubię stać w miejscu. Zapisałam się na kurs instruktora fitness i niebawem zaczynam zajęcia. Początek października to czas, który jeszcze długo będzie mi się kojarzył z rozpoczynaniem czegoś od nowa, ambicjami, planami, świeżą inspiracją i odważną motywacją do osiągania kolejnych celów. Zobaczymy, co przyniesie tym razem?


Spodobał Ci się ten post? Jeśli chcesz być na bieżąco, polub stronę fit&sexy na Facebooku :)

Treningowy i blogowy come back! :) Recenzja MONIKA na 16:42 Ocena: 5

7 komentarzy:

  1. Powodzenia! Sama miałam sporą przerwę w blogowaniu, ale wróciłam, Tobie też się uda!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje z okazji przebiegnięcia półmaratonu. Powodzenia w kolejnych startach. Mój tata biegnie jutro Poznań Maraton. :)
    Daj znać jak kurs na instruktorkę fitness, bo też chce się zapisać.

    Pozdrawiam, Asia z Rodzinka Biega

    OdpowiedzUsuń
  3. Wytrwałości życzę w takim razie! Ja właśnie przechodzę okres zrywów i poddawania się jeśli chodzi o regularne treningi. Ruchu i tak mam sporo jako instruktor, ale co własne treningi, to własne treningi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurs instruktora fitness? Super! Z motywacją często bywa ciężko, zwłaszcza, kiedy człowiek się "zasiedział" i odwykł od regularnych treningów. Ja mam właśnie teraz taki okres, wygrałam nawet miesięczny karnet i jeszcze nie byłam na siłowni, żeby się zarejestrować :/ Ale przynajmniej zaczęłam chodzić na długie spacery :D

    OdpowiedzUsuń
  5. welcome back :) i gratuluje kursu.. powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. dobrze, że wracasz :)
    moim zdaniem czasami człowiek potrzebuje takiej przerwy, żeby od nowa, z pełnym zapałem zacząć.

    OdpowiedzUsuń

Copyright Monika © 2012 - 2016
Obsługiwane przez usługę Blogger.