Top Ad unit 810 × 90

 

Jak zostać Panią Swojego Czasu?

Coraz mniej mnie jest na tym blogu, co zresztą słusznie niektórzy z Was zauważyli. Znowu nadeszła pora na łatanie dziury w CV, tym razem dotyczy to sekcji „Doświadczenie zawodowe”. Sądziłam, że bez problemu uda mi się pogodzić pracę na etacie z prowadzeniem bloga, ale na razie wychodzi mi to średnio. To samo dotyczy paru innych rzeczy, którymi się zajmuję lub chciałabym się zająć. Najczęściej po prostu przegrywam ze swoim zmęczeniem i brakiem czasu.


Zauważyłam pewną prawidłowość. Rozpoczynam każdy dzień pełna zapału, fajnych pomysłów i dobrych chęci, ale po ośmiu godzinach dłubania w Photoshopie, szczerze mówiąc marzę głównie o tym, by położyć się spać. Jestem też mistrzynią planowania i obmyślania strategii osiągania przeróżnych celów. Z realizacją jest niestety trochę gorzej. Być może zbyt wiele od siebie wymagam, ale dołuje mnie to, że nie jestem w stanie zrobić wszystkiego, co sobie zaplanuję...

Żeby nie było, bardzo lubię swoją pracę i cieszę się, że pracuję w zawodzie i robię niemal dokładnie to co chciałam (zdecydowanie opłaciło się być wybredną i cierpliwą). I wiem, że w zasadzie mogłabym na tym poprzestać. Odpoczywać przez resztę dnia i oglądać seriale. Przewijać w nieskończoność stronę Facebooka. Toczyć bezbarwne życie w oczekiwaniu na piąteczek.

Ale nie chcę żyć z dnia na dzień. Nie chcę, by z czasem pasje i zainteresowania zeszły na dalszy plan i mój czas wypełnił się po brzegi zwykłymi, prostymi sprawami i zupełnie przyziemnymi problemami. Właśnie, „nie wstrzymamy biegu, nie pozwolimy, by codzienność nas zmieniła w szarych ludzi”. Nie czuję się lepsza od innych, ale choć nie zawsze byłam ultra-ambitna, to z pewnością nigdy nie interesowała mnie przeciętność.

To właśnie dlatego tak bardzo przeszkadza mi niemożność zrealizowania wszystkich zadań, które sobie ustalam. Mam wtedy wyrzuty sumienia, że jestem leniuszkiem. Brian Tracy często podkreśla, że ludzie osiągają sukcesy dzięki temu, że potrafią zmusić się do zrobienia tego co jest istotne dla osiągnięcia celu, nawet jeśli nie mają na to ochoty. Tymczasem większość ludzi poddaje się swojemu „nie chce mi się”, co zresztą jest zupełnie naturalne.

Doskonale wiem, że nic samo się nie wydarzy. Myślę, że już zdążyłam przywyknąć do nowego rytmu dnia i coraz lepiej radzę sobie z zarządzaniem czasem. Postanowiłam się przełamać i pomimo znużenia robić przynajmniej jedną ważną rzecz w danym kierunku każdego dnia. Póki co od kilku tygodni coś takiego się u mnie sprawdza, a ja lepiej śpię.

Przy okazji ustaliłam sobie cele tam, gdzie nigdy ich nie było. Zawsze niesamowicie pomagała mi wizualizacja osiągniętego celu. Może nie do tego stopnia, by przed napisaniem książki wyobrażać sobie jak rozdaję autografy w empiku (to było bez ironii – pozdrawiam Cię, Romciu), ale lubię sobie czasem pofantazjować, wyobrażam sobie na przykład z kim się napiję szampana albo zjem śniadanie i już wkrótce... No cóż, przyzwyczaiłam się, że zawsze prędzej czy później osiągam to, na czym mi zależy, a o niemożliwym mogę mówić w trybie dokonanym. I niemal od razu zaczynam rozglądać się za kolejnym celem do zdobycia. Taka jestem.
Jak zostać Panią Swojego Czasu? Recenzja MONIKA na 09:30 Ocena: 5

15 komentarzy:

  1. aaależ my jesteśmy do siebie podobne! powiem Ci szczerze, że niedokończony post poruszający dokładnie te same kwestie czeka w moich wersjach roboczych. teraz już go nie będę publikować, bo wyjdzie, że plagiatuję :D hehe

    "Nie czuję się lepsza od innych, ale choć nie zawsze byłam ultra-ambitna, to z pewnością nigdy nie interesowała mnie przeciętność." w tym momencie przybijam ci ogromną piątkę! zdanie wyjęte z moich myśli

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początku zawsze jest trudno przestawić się na nowy tryb życia. Też miałam problem z przyzwyczajeniem się do pracy, ale przede wszystkim problem z uniknięciem tej oczywistej pułapki: praca, a po pracy należy się przecież odpoczynek i tak z dnia na dzień aż się zorientujesz, że życie nie wiadomo kiedy minęło, a Ty nic nie zrobiłaś.
    To ciężka praca, ale warto, jest satysfakcja, kiedy widzisz, że poza pracą zrobiłaś jeszcze tyle dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wizualizacja ma wielką siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam dokładnie tak samo, rano nie brakuje mi motywacji, rozleniwiam się zwykle od godziny 15, ale staram się walczyć z lenistwem. Mam koleżankę, która codziennie powtarza "jak mi się DZISIAJ nic nie chce..." W życiu nie pozwolę na to, żeby ktoś miał słuchać takich jęków w moim wykonaniu! I ja też nie chcę żyć od piątunia do piątunia! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jesteś nudna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Cię nudzę, polecam użyć skrótu Alt+F4 :)

      Wiem, że jestem nudziarą, ale dobrze mi z tym ;) Nie mam potrzeby pokazywania na każdym kroku przebojowości i zajebistości, a już na pewno nie tu, na swoim "podwórku".

      Usuń
  6. Cześć:)

    Trafiłaś w samo sedno, mam dokładnie to samo. Zaplanuje cały tydzień wszystko wygląda super, niestety potem okazuje się, że z połową zadań się nie wyrobiłem... Pracę kończę 15-16 potem siłownia, obiad, weekendowo studia na które też coś trzeba zrobić, a post na bloga sam się nie napisze :( I zaczyna się robić coś kosztem czegoś. Wydaje mi się, że największym problemem jest chęć zrobienia zbyt wielu rzeczy i złe oszacowanie czasu jaki potrzebujemy na wykonanie zadań i potem wszystko wygląda jak wygląda :(

    Teraz czekam tylko na wakacje żeby móc trochę nadgonić...

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytając ten wpis miałam wrażenie, że piszesz o mnie ;)
    Uwielbiam planować, obmyślać strategie, wyobrażać sobie różne rzeczy... po czym wszystko jakoś się rozmywa, czas ucieka, nie wiadomo kiedy mija kolejny tydzień a plany... zostają planami. Ale koniec! Trzeba w końcu wziąć się za siebie! Motywacyjny kop!

    OdpowiedzUsuń
  8. Też tak mam, że czasem mi się nie chce. Wiem, że jeśli wykonam określoną czynność to ona mnie przybliży do sukcesu i będzie super, ale i tak odwlekam to w nieskończoność. Także nie chciałabym żyć z dnia na dzień, bo co to za życie. Idziesz do pracy rano, wracasz popołudniu zjesz obiad, posprzątasz itd i już późno, to wszystko jest bezsensu, system jest chory, najlepiej byłoby gdzieś wyjechać, mieć malutką działkę na niej żyć, uprawiać warzywa, owoce i z tego żyć, miałoby się więcej czasu na inne rzeczy. Niestety świat ciągle przyspiesza i trudno jest wytrzymać to tempo...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ustalić sobie cele w życiu i do nich dążyć to jest coś niesamowitego ! Świetny artykuł :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam podobnie. Uczę się planowania, aby sensowniej gospodarować czasem, ale różnie z tym bywa. I chociaż lubię zwykły rytm dnia, to jednak bardzo skłania się ku temu, aby to ni był rytm przeciętny. Praca, dom, kolacja, spać. Owszem taka wersje sprawdza się u mnie od czasu do czasu, ale szybko ją porzucam na rzecz działania kreatywnego. Tak mi jest dobrze w życiu. Chciałabym aby dni rozciągały się w nieskończoność, ale wiedząc, że to jest niemożliwe - uczę się wyciągać z nich jak najwięcej. Powodzenia na drodze nauki organizacji :) Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń

Copyright Monika © 2012 - 2016
Obsługiwane przez usługę Blogger.