Top Ad unit 810 × 90

 

Alkohol i dieta

Powiem tyle: przysłowia są mądrością narodów ;)

zdjęcie: elle.com

W zaleceniach do każdej diety czytamy, że w trakcie jej przeprowadzania absolutnie nie wolno nam pić alkoholu. Ogólnie przyjmuje się, że ten drań niweczy wszelkie nasze dietetyczne wysiłki.

Istnieje kilka kwestii spornych, np. to czy alkohol tuczy (w końcu zawiera miliard kalorii), albo czy picie bardzo niewielkich ilości alkoholu korzystnie wpływa na zdrowie (słynna lampka czerwonego wina na krew czy też lepsze krążenie).

Jakiś czas temu w magazynie ‘Obesity’ opublikowano wyniki badań na temat spożywania alkoholu w kontekście wrażliwości na insulinę i otyłości brzusznej. Rzucają one nowe światło na to, dlaczego jedni tyją, a inni chudną przez picie alkoholu. Zaobserwowano związek między piciem alkoholu a obwodem talii i stosunkiem obwodu talii do bioder. Poza tym wykazano, że picie dużych ilości wysokoprocentowego alkoholu ma ścisły związek nie tyle z ogólną wagą, co z odkładaniem się tłuszczu trzewnego.

Co do tak zwanego „mięśnia piwnego”, alkohol powoduje wydzielanie zwiększonych ilości kortyzolu (jest to hormon stresu, który powoduje odkładanie się tłuszczu w okolicach talii). Poza tym może zakłócać mechanizmy odczuwania głodu i uczucia sytości. To dlatego po paru piwach tak dobrze smakują chipsy czy kebab (ja w takich momentach mam ochotę na wszystko, co tłuste i słone) :)

Jednak u osób pijących w dużych ilościach (nie wnikam w to czy mało a często, czy też rzadko a intensywnie ;), pewne mechanizmy ulegają zmianie i kalorie pochodzące z alkoholu niekoniecznie muszą być wykorzystywane w formie energii.

Alkohol spowalnia spalanie tłuszczu, ale z drugiej strony nie można powiedzieć, że jest zamieniany bezpośrednio w tłuszcz. Z pewnością jednak dorzucamy w ten sposób do naszego bilansu energetycznego niepotrzebnych – bo pozbawionych wartości odżywczych – kalorii. Jest to bardzo niewskazane na redukcji, bo przecież chcemy chudnąć w sposób harmonijny i zdrowy, a nie poprzez wyniszczenie naszego organizmu :) Poza tym, jak już wspomniałam, alkohol sieje zamęt w naszej gospodarce hormonalnej i pobudza apetyt, czego konsekwencją jest spożywanie większej ilości kalorii. Jednak podobnie jak to, że kalorie zawarte w alkoholu wymykają się prawom matematyki, tak o wiele bardziej istotne niż liczenie kalorii jest zwracanie uwagi na to, po jakie produkty sięgamy w chwilach alkoholowego upojenia :)
Alkohol i dieta Recenzja MONIKA na 15:25 Ocena: 5

26 komentarzy:

  1. Rzeczowo. Teraz wiem jak to dokładnie działa, myślałam, że alkohol robi większe spustoszenie w organizmie i jest zły sam w sobie. Mimo wszystko chyba jednak nadal obstaję przy zakazie picia czegokolwiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją drogą - masz gdzieś może pełen artykuł z tego magazynu, dostanę go gdzieś w internecie?

      Usuń
    2. Coś na ten temat:
      http://www.fitnow.pl/pl/3/626/1602/Czy-alkohol-tuczy

      Usuń
  2. Jak ja byłem na dziecie to raz w tygodniu pozwalalem sobie na piwo ;)
    Całkiem dobrze na tym wychodzilem.

    OdpowiedzUsuń
  3. mi po piwie/wódce skręca żołądkiem, więc unikam. Ale zgadzam się, że ma mnóstwo kalorii. A raz na jakiś czas, na pewno nikomu nie zaszkodzi, jeżeli jest pity z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja od czasu do czasu można sobie pozwolić, ale nie na dłuższą drogę

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja piję głównie wino, piwa nie lubię specjalnie, wódy nie trawię. U mnie prawidłowość jest następująca - sam alkohol niespecjalnie zwiększa wagę czy niweczy dietę, robią to produkty wchłaniane przy okazji. Jeśli jego spożycie nie jest połączone z jedzeniem to jest ok (nie wchodzę tu oczywiście na tematy zdrowotno-moralne, piszę tylko o aspekcie dietetycznym;)

    OdpowiedzUsuń
  6. to jest właśnie minus.. po alkoholu tak bardzo chce mi się jeść ;(

    OdpowiedzUsuń
  7. Kieliszek wina raz w tygodniu może być świetną nagrodą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Całe szczęście jakieś 10 miesięcy temu zrezygnowałam z alkoholu i czasem napiję się tylko trochę, ale szczerze mówiąc nawet nie mam na niego ochoty (i dobrze :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz jakieś efekty, jeśli chodzi o figurę? :)

      Usuń
  9. Oj tak... kebab po kilku piwach to zawsze (DOBRY) zły pomysł, ale jakże smakowity... :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno już nie piłam alkoholu, kiedyś gustowałam w słodkim winie:-) zapewne okazyjnie nie zaszkodzi, ale jakoś unikam ostatnio:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moim zdaniem lepsza całkowita abstynencja ;) alkohol mnie zatruwa, chociaż w diecie nie szkodził pity w umiarze.
    Dzięki za ten wpis mimo wszystko, ostatnio bardzo się tym tematem interesuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. im mocniejszy alkohol tym bardziej kaloryczny, lepiej unikać alkoholu badź spożywać go w małych ilościach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak czysta wódka jest "najlepsza" dla naszej wątroby- najmniej ją niszczy...

      Usuń
  13. U mnie to jedynie piwko raz na jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja ostatnio mam "problem" z alkoholem (oczywiście tylko w kontekście odchudzania :D). niedawno zrobiłam pyszną nalewkę wiśniową i czasem mam ochotę na kieliszek, innym razem to radler w gorący dzien i tak się zbiera...

    OdpowiedzUsuń
  15. Wniosek- nie pić. Ale jak czasami odmówić? Z kultury wypada się napić... Dlatego na piwo rzadko sobie pozwalam, jak już mam pić, to albo czerwone wino albo czystą (wódka najłatwiej jest metabolizowana i najmniej niszczy wątrobę).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie znoszę wódki (chyba że to Finlandia Blackcurrant :D), a wino przy naprawdę wyjątkowych okazjach... Na co dzień wolę piwo, ale ostatnimi czasy nawet to bardzo rzadko mi się zdarza :)

      Usuń
  16. Ja na diecie nie mogę pić ani mililitra alkoholu. Moja waga nie lubi alkoholu, po 1 piwie pokazuje do 1kg więcej, nawet jeśli zdrowo się odżywiam i alkoholowi nie towarzyszą przekąski :(

    OdpowiedzUsuń
  17. ja tam nie mam żadnych dylematów :D alkoholu nie ruszam i choćby nie wiem co nie tknę go ;) już sam zapach mnie odrzuca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Obserwuję Twojego bloga od dawna, zanim jeszcze założyłam swojego i uwielbiam go ;) oby tak dalej i jak najdłużej! ciągle dowiaduję się coraz to nowych i ciekawych rzeczy :)

      Usuń
  18. a ja czasami sobie wypiję. Nie żeby się upić, ale polubiłam strzelić sobie piwko/dwa w towarzystwie, przy grillu, czy wypić z rodzicami kilka drinków do kolacji, kiedy ich w końcu odwiedzę, czyli rzadko:)
    Najśmieszniejsze jest to, że nie piłam zbyt dużo i często, jak, póki się za siebie nie wzięłam:D To zmiana nawyków żywieniowych i w ogóle inny tryb życia pobudził u mnie ochotę na towarzystwo i piwko:) Hahaha. Najważniejsze to z umiarem - wszystko jest dla ludzi, a zamiast chipsów, wcinać zdrowe, uszykowane wcześniej przekąski;)

    OdpowiedzUsuń
  19. To fakt, że wino jest zdrowe, ale u mnie chodzi nie tylko o kalorie tylko o to, że strasznie chce mi się po nim jeść i cały plan odchudzania idzie na marne. Wolę zażywać OPC z pestek winogron w formie proszku. Właściwości zdrowotne te same, a nie tyję po tym.

    OdpowiedzUsuń

Copyright Monika © 2012 - 2016
Obsługiwane przez usługę Blogger.