Top Ad unit 810 × 90

 

Aktualizacja włosowa, wcierka Joanna Rzepa

Moja druga aktualizacja włosowa w tym roku:


Od ostatniego razu (poprzednie zdjęcie) wyrównałam długość włosów i widzę, że chyba muszę to poprawić. Farbowałam je raz – farbą L'Oréal Excellence Creme, odcień 3, ciemny brąz. Myślałam, że uda mi się trochę wyrównać kolor, ale mimo wszystko nadal mam poziome pasy w różnych odcieniach, choć być może na zdjęciu nie widać tego aż tak bardzo.


Nie podoba mi się wygląd włosów – przez wcierkę Joanna Rzepa stały się suche, sianowate, puszące się, matowe. Już wolę częściej myć włosy, byleby się dobrze układały i były miękkie w dotyku. Owszem, włosy przestały mi wypadać i są mocniejsze, ale raczej już nie sięgnę więcej po tę kurację, chyba że będą mi wypadać garściami ;)

Czas więc na podsumowanie akcji Włosomaniaczek „Mania wcierania”.


Na początku stosowałam ampułki wzmacniające Joanna Rzepa. Są to ampułki do włosów przetłuszczających się, cienkich, delikatnych, ze skłonnością do wypadania.


Obiecywane rezultaty – efekty u mnie:
- włosy mocniejsze pełne życia bardziej lśniące
- zmniejszenie nadmiernego przetłuszczania się włosów
- redukcja świądu i  złuszczania się skóry głowy towarzyszące łupieżowi

Akurat z łupieżem nie mam do czynienia, chodziło mi przede wszystkim o wzmocnienie włosów i przeciwdziałanie ich wypadaniu, z czego czarna rzepa przecież słynie jak świat długi i szeroki.

Efekty stosowania pojawiły się już po kilku dniach (!) – włosy przestały wypadać, ale cebulki stały się bardziej wrażliwe i każde pociągnięcie za włosy powodowało ból (to oceniam akurat na plus, nie spodziewałam się aż tak silnego działania). Kolejnym miłym zaskoczeniem było to, że włosy nie przetłuszczają się. Przyzwyczaiłam je do codziennego mycia, a dzięki stosowaniu tej wcierki mogłam spokojnie wydłużyć ten czas do 2-3 dni. Natomiast wygląd włosów pozostawia wiele do życzenia... Stały się suche, lekko napuszone, sianowate – z pewnością nie mogłabym o nich powiedzieć, że są „pełne życia”.

Jeśli chodzi o opakowanie, jedna z  mi się stłukła, a druga podczas otwierania przecięła palec wskazujący (i to dość głęboko) i prawie się na nie za to obraziłam. Stosowanie jest trochę niewygodne, bo trzeba nałożyć i wetrzeć preparat na pół godziny przed myciem włosów.

Później sięgnęłam po kurację wzmacniającą Joanna Rzepa. Stosowanie jest o wiele wygodniejsze, dzięki buteleczce z aplikatorem, a także temu, że preparat nakłada się po umyciu włosów i nie trzeba go spłukiwać. Nie ma tak intensywnego zapachu jak płyn w ampułkach, chociaż w obu przypadkach jakoś mi nie przeszkadza.


Efekty są podobne jak w przypadku wspomnianych wcześniej ampułek, jednak trochę łagodniejsze, co wnioskuję po tym, że już nie odczuwam bólu podczas czesania itp.


Moje odpowiedzi w ankiecie przeprowadzonej wśród uczestniczek akcji przez Anwen:
Baby-hair
Zmniejszone wypadanie
Przedłużona świeżość włosów
Szybsze przetłuszczanie
Podrażnienie skóry głowy
Łagodzenie podrażnień skóry głowy
Przesuszona skóra
Nawilżona skóra
Wzmocnienie włosów
Łupież
Aktualizacja włosowa, wcierka Joanna Rzepa Recenzja MONIKA na 17:04 Ocena: 5

3 komentarze:

  1. też muszę zabrać się za swoje włosy, bo są w strasznym stanie;/

    OdpowiedzUsuń
  2. oj przypomniałaś mi że Rzepę z Joaśki czas kupić :D bardzo ją sobie chwalę i lubię ją :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm, chyba czas wypróbować ampułki na swojej głowie ;P Może podziała na moje wylatujące włosy.. ;/

    OdpowiedzUsuń

Copyright Monika © 2012 - 2016
Obsługiwane przez usługę Blogger.